Zapowiedzi Katalog Regulamin zakupów Kontakt
Wyszukaj na stronach WYDAWNICTWA
Chcesz być informowany o nowościach?

kliknij   TUTAJ
POLECAMY!

Cena: 40.00

Sekty, spiski i tajne stowarzyszenia – to niezastąpiony przewodnik, który łączy drobne...
BESTSELLER

Cena: 40.00

Jakie sekrety łączą wielkie piramidy, masonów, stowarzyszenia Illuminati i Radę Polityki Zagranicznej? W...
Tytuł LATARNIE WARSZAWSKIE. Historia i technika
Autor Jarosław Zieliński
Tłumaczenie ---
Projekt okładki
Objętość 308 str.
Format 160x235 mm
Oprawa twarda, całopapierowa
Miejsce i rok wydania Warszawa, 2007
ISBN 978-83-89632-37-1
Cena 42.00,-
do koszyka
NAKŁAD WYCZERPANY. Popularnonaukowa literatura polskojęzyczna była do tej pory pozbawiona książkowych monografii z dziedziny historii i techniki oświetlenia ulic. Niniejsze opracowanie, autorstwa historyka architektury Warszawy, dotyczy dziejów oświetlenia publicznego w stolicy, z uwzględnieniem porównań z innymi miastami Polski, Europy i świata. Wyjątkowe miejsce zajmują w tym opracowaniu Niemcy, nie tylko z tego powodu, że są ojczyzną większości wynalazków z dziedziny gazowej i elektrycznej techniki oświetleniowej, ale również dlatego, że to niemieckie firmy wprowadziły w Warszawie stałe oświetlenie gazowe i elektryczne.
Zanim do tego doszło, stolica Polski przedrozbiorowej (tzn. sprzed końca XVIII w.) była jednym z najgorzej oświetlonych dużych miast Europy. Przyczyn należy doszukiwać się zarówno w upadku politycznym i gospodarczym państwa, trwającym od ostatnich lat XVII stulecia, jak i specyficznym ustroku Warszawy. Aż po 1791 rok miasto składało się z ponad dwudziestu, prawnie niemal niezależnych bytów, tj. dwóch miast królewskich oraz wielu miasteczek prywatnych i kościelnych. Ta sytuacja sprzyjała, poza obszarem jurysdykcji Starej i Nowej Warszawy, ignorowaniu wszelkich zarządzeń porządkowych, w tym dotyczących oświetlenia ulic. Słaba władza królewska zaledwie wystarczała by skłonić magistraty obu tych miast do podjęcia odpowiednich uchwał, ale także im nie starczało sił, aby konsekwentnie wdrażać je w życie. W rezultacie pod koniec XVIII stulecia oświetlenie lampami olejowymi miały głównie arterie w sąsiedztwie Zamku Królewskiego, co wynikało z potrzeby zapewnienia bezpieczeństwa monarsze i parlamentarzystom, oraz najważniejsze place i ulice na gruntach staro- i nowomiejskich, a także centra w niektórych tylko jurydykach. Utrzymanie latarń należało do właścicieli posesji, co było przyczyną niekończących się protestów. Choć w 1784 roku opalano już 2547 latarń, miasto uchodziło w oczach zagranicznych podróżników za bardzo źle oświetlone.
Nowoczesne oświetlenie Warszawy tzw. lampami genewskimi (rewerberowymi) datuje się na rok 1819, czyli okres zupełnie innej sytuacji politycznej, gdy Królestwo Polskie było już jedynie kadłubowym, ale sprawnie zarządzanym państwem pod protektoratem rosyjskiego cara. Do wybuchu antyrosyjskiego powstania (1830 r.) ustawiono ok. 600 standardowych latarń, a w ciągu następnego piętnastolecia – jeszcze 200.
W 1856 roku koncesję na oświetlenie Warszawy gazem uzyskało Niemieckie Kontynentalne Towarzystwo z Dessau, które korzystając z kruczków prawnych, nieudolności coraz mniej samorządnych władz miejskich oraz przychylności carskich biurokratów, przez kolejne dekady zachowało monopol, kosztem przede wszystkim prywatnych odbiorców gazu. Oświetlenie miejskie było początkowo niedostateczne i dość kosztowne dla miasta i to w czasach, gdy inne duże miasta europejskie wykupywały koncesje i zarabiały na gazie krocie. Począwszy od lat 80. XIX wieku oświetlenie gazowe uległo poprawie dzięki nowinkom technologicznym i zwielokrotnieniu palników w starych i nowych latarniach. Poza standardowym typem, wywodzącym się z niemieckiego modelu z 1847 roku, zachowanym w niewielkiej liczbie do dziś, najważniejsze punkty w mieście akcentowano większymi, bardziej ozdobnymi i silniej świecącymi kandelabrami. Mimo tych usprawnień 400-tysięczna Warszawa w 1882 roku, z ok. 2000 latarni gazowych, nie mogła się równać pod tym względem nawet z 280-tysięcznym Wrocławiem, który miał w tym czasie 3832 płomienie gazowe. Dla porównania w Berlinie było ich wówczas 12 771, a w Paryżu – 43 089! Taka sytuacja nie wynikała tylko z polityki koncesjonariusza, ale przede wszystkim z ubezwłasnowolnienia Warszawy, która po kolejnym powstaniu 1863 roku utraciła resztki samodzielności administracyjnej.
Te same czynniki były przyczyną ogromnego opóźnienia we wprowadzaniu w mieście stałej sieci elektrycznej, choć już w końcu XIX wieku wiele budynków miało własne agregaty prądotwórcze, a na ulicach odbywały się liczne pokazy oświetlenia. Dopiero w 1903 roku koncern „Siemens-Schuckert” rozpoczął budowę centralnej elektrowni, pierwsze zaś latarnie zapalono w roku 1906. Powszechnie stosowano lampy łukowe, mimo ich nieekonomiczności, wieszając je na wysokich 8- i 10-metrowych słupach, także tych związanych z elektryczną trakcją tramwajową. Do 1914 roku firma wprowadziła tylko dwa standardowe rodzaje latarń, unikając kosztownych, prestiżowych kandelabrów wielkomiejskich będących dumą ówczesnych europejskich stolic. W chwili wybuchu pierwszej wojny światowej Warszawę oświetlało niespełna 900 latarni elektrycznych i poniżej 5000 płomieni gazowych, co przekładało się na nie więcej niż 2500 latarni, ponieważ spora ich część była przynajmniej dwupłomieniowa.
Podczas wojny, w efekcie wysadzenia mostowych magistrali gazowych przez Rosjan (1915 r.) i ograniczeń surowcowych podczas okupacji niemieckiej (1915-18), większość latarni wyłączono z użytku, a niemal wszystkie elektryczne lampy łukowe zamieniono na tańsze, ale słabsze lampy żarowe. Odbudowa przedwojennego potencjału zajęła młodemu państwu polskiemu aż pięć la i trwała do roku 1923. W wyniku długotrwałych procesów sądowych i wywłaszczeń, miastu udało się przejąć kluczowe zakłady energetyczne: dwie gazownie i centralną elektrownię, które poddano intensywnej modernizacji i rozbudowie. Do końca lat 20. forsownie rozbudowywano oświetlenie elektryczne, wprowadzając dwa nowe typy standardowych latarni, natomiast demontowane latarnie gazowe przenoszono na odległe peryferie miasta. Udział oświetlenia gazowego systematycznie spadał, ale proces ten uległ zahamowaniu ok. 1930 roku („gazówki” stanowiły wówczas 47,6% ogółu latarni) w obliczu wielkiego kryzysu ekonomicznego, a później w efekcie nowej polityki miejskiej. Zakładała ona rozwijanie oświetlenia gazowego na wybranych obszarach miasta, gdzie już istniała sieć gazociągów. Te ostatnie doprowadzono daleko poza ówczesne granice Warszawy. W 1935 roku wprowadzono do użytku nowy typ latarni gazowej o 9 płomieniach. Z drugiej strony trwał proces rozbudowy sieci elektrycznej i połączenia jej z siecią ogólnokrajową, czego zaczątkiem były magistrale energetyczne wiążące elektrownię centralną z peryferyjnymi i podmiejskimi. Już w latach 20. wprowadzono automatyczne sterowanie latarniami gazowymi, nieco później zaś także elektrycznymi. W latach 1936-38 wprowadzono do użytku nowoczesne latarnie elektryczne ze słupami wibrobetonowymi, a sporadycznie także najbardziej ówcześnie zaawansowane oświetlenie sodowe i rtęciowe. Standardem były jednak lampy żarowe, łukowe natomiast wyeliminowano niemal całkowicie. W 1939 roku miasto dysponowało 10 700 latarniami elektrycznymi i 6970 gazowymi, te ostatnie nadal stanowiły 39,4% ogółu punktów oświetleniowych.
Zagłada miasta podczas drugiej wojny światowej odbywała się etapami. W wyniku zniszczeń podczas obrony Warszawy we wrześniu 1939 roku liczba czynnych latarni gazowych spadła do 3800. Z 10 700 latarni elektrycznych nie działało aż 8533. Zbombardowana została elektrownia, a kable uległy przerwaniu na odcinkach o łącznej długości 451 km. Podczas okupacji tylko dzielnica niemiecka mogła liczyć na stałe dostawy prądu. Powolny proces odbudowy sieci przerwało powstanie w getcie żydowskim (1943 r.) podczas którego Niemcy zrównali z ziemią całą, wielką dzielnicę śródmiejską. Polskie powstanie w roku 1944 roku oraz totalne zburzenie miasta po jego upadku, przerwało na wiele miesięcy niemal stuletni proces rozwoju energetyki miejskiej. Po wojnie, znów w warunkach wasalizacji kraju przez sowiecką Rosję, podjęto proces odbudowy wyludnionej Warszawy. Do naprawy kwalifikowało się zaledwie 20% latarń spośród tych, które dotrwały do powstania, czyli najwyżej 2500 sztuk. Zupełnie zniszczona była elektrownia centralna, jedyna zaś czynna podczas wojny gazownia utraciła niemal wszystkie urządzenia techniczne. Do końca 1945 roku uruchomiono zaledwie 20 latarni gazowych, co wynikało z nieszczelności zrujnowanej sieci podziemnej. Odbudowa oświetlenia elektrycznego była stosunkowo łatwiejsza i w maju 1945 roku włączono pierwsze 45 latarni. Pod koniec tego roku na ulicach Warszawy paliły się łącznie 772 latarnie, głównie na mało zniszczonej, prawobrzeżnej Pradze. Rok później było ich już 3101. W 1952 roku eksploatowano 8308 latarni elektrycznych, ale dopiero trzy lata później osiągnięto stan porównywalny z tym z momentu wybuchu wojny, ogólnie jednak latarni w Warszawie było o wiele mniej niż w 1939 roku, na czym zaważyła trzykrotnie niższa liczebność lamp gazowych. Ostatnie apogeum swej powojennej liczebności osiągnęły w 1956 roku (2611 sztuk). Do tego czasu w Warszawie wprowadzono wiele nowych typów latarń, często specjalnie projektowanych dla poszczególnych osiedli i tras komunikacyjnych, początkowo w formach modernistycznych, a od 1949 roku w doktrynalnie narzuconym stylu socrealizmu. W tym drugim nurcie za najbardziej wartościowe należy uznać historyzujące kandelabry i kinkiety zainstalowane na zrekonstruowanym Starym Mieście.
Rozwój nowoczesnego oświetlenia po 1956 roku odbywał się kosztem starych latarni. W latach 70. niemal zupełna zagłada dotknęła oświetlenie gazowe, pod koniec XX wieku funkcjonowało już tylko ok. 180 takich latarni. Eliminowano albo przerabiano również tradycyjne latarnie elektryczne, z których do końca PRL-u (1989 r.) przetrwało ok. 1000 sztuk. Obecnie, mimo nawrotu mody na latarnie stylizowane, brak jeszcze spójnej polityki konserwatorskiej, zmierzającej do przywrócenia poszczególnych modeli słupów oświetleniowych, nie mówiąc już o restytucji oświetlenia gazowego. Wprawdzie już w 1983 roku ogromną większość zachowanych starych latarni wpisano do rejestru zabytków, lecz postulowane przez służby konserwatorskie translokacje wyizolowanych egzemplarzy i uzupełnienia nimi bardziej zwartych zespołów, kończyły się często niszczeniem oryginalnych słupów i zastępowaniem ich lepszymi lub gorszymi replikami. W chwili obecnej nie wiadomo już ile autentycznych egzemplarzy przetrwało, zaś brak systematyki uniemożliwia postawienie czytelnych wymagań producentom replik. W rezultacie zdarzają się ciągi stylowych latarni rodem z Gdańska, Wilna, czy w ogóle znikąd. Ostatnie działania stołecznego urzędu konserwatorskiego zmierzają do uzdrowienia tej sytuacji, ale w wielu przypadkach pomoc przyjdzie już za późno...
Dodaj recenzję

KONTROWERSJE

Cena: 46.00

Niezwykła historia jednej z najbogatszych i najbardziej wpływowych kobiet Europy, słynącej...
Z wielką radością informujemy o werdykcie jury XI Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego na ...
Z życia wydawnictwa
Jak co roku zapraszamy razem z Biblioteką Narodową do wspólnego świętowania Imienin Jana Kochanowskiego, które odbędą się w sobotę 20 czerwca w Ogrodzie Krasińskich. Imprezę rozpoczynamy o godz. 12, a zamykamy przed wykonaniem...